SiTBB - System informacji turystycznej Bielska-Białej i powiatu bielskiego
 
Aktualności

Kozy
LOKALNE TRADYCJE - Śmierguśnicy w Kozach

Święta Wielkanocne - tradycje w Kozach Wielki Tydzień – w chrześcijaństwie uroczysty czas upamiętniający ostatnie dni Chrystusa, przygotowujący do największego święta chrześcijan, Zmartwychwstania Pańskiego. Szczególnym czasem w Wielkim Tygodniu jest Triduum Paschalne. Święte Triduum Paschalne Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego rozpoczyna się liturgią Eucharystyczną Wieczerzy Pańskiej wieczorem w Wielki Czwartek, a kończy nieszporami Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego.
Oprócz przeżyć religijnych i duchowych  każdemu kojarzy się z odrodzeniem do życia - wiosną -  końcem czasu umartwień,  a więc radością oraz ... odpoczynkiem od pracy.

Jak kiedyś w Kozach radowano się z tego powodu?

Chodzono po wsi, odwiedzając domy z muzyką, śpiewem ...
LOKALNE TRADYCJE - Śmierguśnicy w Kozach

Zwyczaj chodzenia "po śmierguście" w Kozach...

Dawniej mężczyźni, zazwyczaj kawalerowie (czasem również kobiety)popołudniem w pierwszy dzień oraz w drugi dzień Świąt Wielkanocnych przemierzali wieś, w przebraniach i maskach odwiedzając z muzyką i śpiewem przyjaciół i rodzinę, znajomych.

Odwiedzano szczególnie te domy, gdzie zamieszkiwały piękne dziewczęta "na wydaniu".

Obowiązkowo w takiej grupie znaleźć musiała się osoba przebrana za :

gorolicka - czyli osoba w stroju góralskim, w masce z wielkim kulfoniastym, czerwonym nosem i wypukłymi pryszczami udająca sprzedającego wyroby drewniane i każdemu napotkanemu polecająca  noszone w wielkim koszyku w ręce( lub na plecach) : rogolki, łyżki, warzechy,  fujarki, ptaszki, połamane krzesełka ...

doktora - czyli osoba przebrana za lekarza w białym fartuchu, próbująca badać i osłuchiwać (najczęściej, za pomocą kuchennego lejka) wszystkie napotkane kobiety i przepisująca różne mikstury, nalewki i lewatywy...

żyda - czyli osoba przebrana za dawnego handlarza, w czarnym "kabocie" lub długim płaszczu, cylindrze lub kapeluszu na głowie, w masce z  bokobrodami  o haczykowatym wąskim, dużym nosie oferującego do przymierzenia garderobę, głównie damską i  zawsze "za dużą" bieliznę....

oraz przebrane  za domokrążców - czyli za osoby wędrujące niegdyś po wsiach i oferujące swoje usługi lub proszące o wsparcie:

szklarzy, druciarzy, fryzjerów (z nożycami do strzyżenia baranów),

"skórcorzy" - osoby skupujące (do wyprawienia) skóry zabitych w gospodarstwach zwierząt (królików, krów, kóz... )

tzw.dziadów czyli osoby udające kaleki (z wypchanymi "puklami"na plecach), kulejących starców (z wielkimi brodami i laską),

cyganki (z lalkami na ręku lub na plecach ),

 za "młode pary" - osoby w ślubnych strojach "panna" w  białej sukni i welonie, "kawaler" w garniturze, z bukietem ślubnym

(za pannę młodą przebierał się zawsze mężczyzna- miał w tym stroju okazję bezkarnie ukraść całusa odwiedzanym dziewczętom)

za osoby wyróżniające się budzące podziw, respekt lub strach w społeczności wiejskiej:

cyrkowców (clownów),

panów (szlachciców)

żołnierzy,policjantów

czarownice, wiedźmy ...

Obowiązkowo grupa miała kogoś, kto strzelał z bata i kogoś, kto wydawał dźwięki na rogu lub trąbce.

Szczególnie status miały  grupy,  które posiadały osobę przygrywającą na akordeonie (harmonii) lub tzw.heligonce  ... wszędzie ich wpuszczano!

Za przebierańcami spotkać można było całe zgraje dzieciaków, zaczepiających wołaniem przechodzące grupy, a następnie uciekających niby w panice przed ich "gniewem".

Taka  zabawa należała do rytuału przemarszu grup śmierguśników i nazywano ją "gonieniem za śmierguśnikami"

Hałas, który powstawał (słyszany był z dużej odległości) stanowił  informację o zbliżającej się "bandzie"zaś trzaski bata skutecznie odganiały, napastliwe grupki dzieci podążające za orszakiem śmierguśników ...

Oprócz stroju i atrybutów śmierguśnicy nosili specjalne papierowe maski.

Maski podkreślały  cechy postaci, za którą się przebierali ale... zmieniały też ich głosy.

W ten sposób podczas przemarszu i odwiedzin upatrzonych dziewcząt i domów mogli ukryć swoją prawdziwą tożsamość przed (czasami) nieprzychylnymi gospodarzami...

W Kozach działali ludzie specjalizujący się w tworzeniu masek śmiergustowych.

Taką osobą był pan Antoni Handzlik z Górnej Wsi.

Wg.informacji B.Jurzaka w numerze 2 /2009 "Koziańskie Wiadomości"

"...realizował on zamówienia sklepów w Bielsku-Białej oraz sprzedawał śmierguśnikom z Kóz i okolic. W 1960 roku maski jego autorstwa można było oglądać na Wystawie Plastyki Obrzędowej w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu..."

Twarze ukrywano (z różnych powodów, nie zawsze wynikających z tradycji) a maski zdejmowano jedynie tam, gdzie  już rozpoznano osoby.

Oprócz zabawy i towarzyskich odwiedzin, poprzez hałasy wywołane strzelaniem z bata, graniem na rogach i trąbkach, nawoływaniami i całym zgiełkiem towarzyszącym orszakowi zdaniem znawców tematu:

... zwyczaj chodzenia po śmierguście posiadał  dodatkowo pewną wymowę symboliczną- wybudzał wieś i jej mieszkańców z okresu zimy i wielkopostnego letargu...


 

opr. H.Kozieł

zdjęcia:archiwum Domu Kultury w Kozach

 

więcej na ten temat:

https://www.youtube.com/watch?v=g0eubb9mGuQ

 Historia Kóz w fotografii i tekstach Adolfa Zubera

broszura "Kozy dawniej tradycje i zwyczaje" Jadwiga Malarz Kozy 2003

książka "Podbeskidzka wieś Kozy "Władysław Skoczylas Kozy 2009,

Biuletyn "Wiadomości Koziańskie" B.Jurzak nr 2/2009